14 sierpnia

Recenzja: Pikantne historie dla pendżabskich wdów – Balli Kaur Jaswal



Po tej lekturze „już nigdy nie spojrzę na bakłażana w ten sam sposób”. Kiedy przeczytałam tę „groźbę” na okładce „Pikantnych historii dla pendżabskich wdów” pomyślałam, że to książka o kuchni indyjskiej. Serio! :-) Dopiero, gdy sprawdziłam jak brzmi oryginalny tytuł tej powieści („Erotic Stories for Punjabi Widows”) uznałam, że może być interesująco. I nie powiem, że nie było. Ach ten temperament pendżabskich wdów!

Główną bohaterką powieści jest Nikki – córka indyjskich imigrantów wychowana w zachodniej kulturze, zbuntowana i negująca reguły panujące w tradycyjnej sikhijskiej społeczności. Jest młoda, niezależna, zdecydowanie sprzeciwia się aranżowanym małżeństwom i roli kobiet sprowadzającej się do życia w cieniu mężczyzn. Rzuciła studia prawnicze, które wybrali dla niej rodzice i poszukując swojej życiowej ścieżki decyduje się na prowadzenie zajęć z kreatywnego pisania dla imigrantów z Pendżabu. Szybko okazuje się, że uczestniczki kursu to dorosłe analfabetki, które wcale nie chcą nauczyć się pisania opowiadań, a raczej podstaw pisania i czytania. Kursantkami są pendżabskie wdowy, które znudzone nauką podstaw wolą dzielić się fantazjami erotycznymi snując podczas zajęć swoje opowieści. I tak oto fabułę książki przeplatają bardziej lub mniej gorszące historie erotyczne pendżabskich wdów. Wiedzcie jednak, że absolutnie nie jest to płytkie romansidło, żadne „50 twarzy Greya” ani inne seks-powieści. W przypadku tej książki, opowieści erotyczne (dość specyficzne, w końcu opowiadane przez pendżabskie wdowy) to tylko istotny dodatek do historii opowiadanej w „Pikantnych historiach...”

Ta lekka i zabawna lektura jest pretekstem do poruszenia ważnych kwestii dotyczących pozycji pendżabskich kobiet w społeczeństwie, aranżowanych małżeństw, honoru i kultury Wschodu. „Pikantne historie...” to także obraz pendżabskich emigrantów, którzy starają się odnaleźć w kulturze Zachodu. Niektórzy bez problemu przejmują nowe wzorce kulturowe, inni z kolei w zamkniętej enklawie przez kilkadziesiąt lat nie są w stanie nauczyć się nawet podstaw języka angielskiego. Pendżabskie wdowy mają swoje historie. We własnych gronie otwierają się i zaczynają mówić o swoich przeżyciach, potrzebach i sposobach ich zaspakajania. Jak można się domyślić wyniknąć mogą z tego same problemy. Co się stanie, gdy spisywane podczas zajęć opowieści wyciekną do szerszego grona odbiorców, albo co gorsza trafią do męskiej części społeczności? Czy siła kobiecości jednak zwycięży? Tego dowiecie się czytając „Pikantne historie dla pendżabskich wdów” (jak również tego, o co chodzi z tym bakłażanem).

To dość przyjemna lektura, mimo że nie zabrakło w niej dramatów (ale co się dziwić jeśli weźmie się poprawkę na społeczną rolę pendżabskich kobiet). Niektóre fragmenty mocno rozśmieszają, inne skłaniają do refleksji. Całość zamyka się w zgrabną opowieść, taką akurat na lato, kiedy fajnie jest posmakować trochę innej kultury ;-)  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger