08 grudnia

Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica – Marta Abramowicz

Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica – Marta Abramowicz


Autorka „Zakonnice odchodzą po cichu” wydała nową książkę. Tym razem postanowiła skupić się na dzieciach księży. Kiedy pierwszy raz (a było to w czerwcu 2017 roku na festiwalu książki w Opolu) usłyszałam jakim tematem postanowiła zająć się autorka, bardzo się ucieszyłam. Nie ukrywam, że po „Zakonnicach...” moje oczekiwania względem nowego reportażu były ogromne. Autorka próbowała zrozumieć co czują dzieci i matki księży oraz ich pozycję w społeczeństwie.

Marta Abramowicz na wstępie wspomina, że materiały do książki zbierała przez dwa lata, że dotarła do bardzo wielu osób, które znają przypadki księży, którzy złamali celibat i pełniąc posługę kapłańską mają dzieci. Jednocześnie tłumaczy, że „problem” ten jest powszechnie znany, ale stanowi temat tabu i bardzo trudno było skłonić do rozmów matki, dzieci księży, czy samych kapłanów. Ja mam jednak wrażenie, że autorce brakło determinacji. Na książkę składa się dosłownie kilka historii o dzieciach księży, a bardziej o matkach dzieci księży. Przy czym historie te są trochę… nijakie. Gołym okiem widać, że do książki zostały wprowadzone jedyne zgromadzone historie (na których publikację autorka zyskała zgodę), nie zaś te, które najlepiej odzwierciedlałyby istotę problemu lub ukazywałyby różne przejawy problemu, a przede wszystkim różne perspektywy. Przytoczone historie to jednak i tak najmocniejsza część tej książki. W momencie, kiedy dopiero co zaostrzył się mój apetyt i chciałam poznać kolejną historię okazało się, że… to już wszystkie opowieści, które udało się zgromadzić autorce. Mniej więcej w połowie książki kończy się wszystko to, co w niej najlepsze. Całe mięso zostało rzucone, dalej mamy już tylko okruchy.

W drugiej części autorka przytacza przeprowadzone przez siebie wywiady ze specjalistami (antropolożką, historykiem, byłym księdzem), które są raczej naukowymi dywagacjami nijak niepowiązanymi z opowiadanymi historiami. Czarę goryczy przelało jednak przeprowadzone przez autorkę badanie ankietowe… wśród studentów (głównie psychologii i socjologii, co już zupełnie wypacza wyniki). Może Was nie będzie to raziło, ale włączyło się moje zboczenie zawodowe i muszę to napisać: po raz kolejny autorka poszła po najmniejszej linii oporu. Naprawdę? Badanie ankietowe wśród trzech grup wykładowych ma nam powiedzieć cokolwiek o analizowanym problemie i pozwolić na diagnozę postaw wobec celibatu? Szczególnie, jeśli pytamy o to przyszłych socjologów i psychologów, którzy nie są reprezentatywną grupą, ze względu na inną wrażliwość społeczną. Jeśli autorce zależało na poznaniu opinii młodego pokolenia i miała ograniczone możliwości powinna pokusić się chociaż na przeprowadzenie badania na losowej próbie studentów jednej, czy dwóch uczelni (naprawdę można to zrobić nie wydając ani złotówki, mi do pracy magisterskiej jakoś się udało).

Nie sposób nie porównać „Dzieci księży...”, do „Celibatu. Opowieści o miłości i pożądaniu” Marcina Wójcika. Jeśli pamiętacie moją recenzję (a jeśli nie, to można ją przeczytać tutaj), byłam pod ogromnym wrażeniem tego, z jaką rzetelnością i obiektywizmem podszedł do tematu autor. Podczas gdy Marcin Wójcik starał się ukazać wielowymiarowość problemu, różne perspektywy oraz wiarygodne statystyki, Marta Abramowicz (mam takie wrażenie) poszła trochę na skróty i jedynie pokazała nam malutki fragment układanki. A szkoda, bo podjęła się naprawdę ciekawego tematu.

Z bólem serca to piszę, ale „Dzieci księży...” to chyba największe rozczarowanie tego roku. Po „Zakonnicach...”spodziewałam się, że nowa książka utrzyma poziom, tymczasem otrzymałam naprawdę słabą książkę. Jeśli interesuje Was temat celibatu, to zdecydowanie bardziej polecam wspomniany wcześniej reportaż Marcina Wójcika. O  posiadania dzieci przez księży, i reakcjach władz kościelnych na takie „wpadki” więcej dowiecie się z „Celibatu”, niż z „Dzieci księży”.

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger