07 listopada

Recenzja: Komisarz - Paulina Świst



Tajemnicza Paulina Świst powraca z nową książką! Nie tak dawno głośno było o „Prokuratorze”, debiutanckiej powieści autorki, w której wkroczyliśmy w świat śląskiego półświatka. Gorący romans Kingi i Zimnego zaostrzył apetyt na więcej. I oto jest ona, kontynuacja zatytułowana „Komisarz”. Czego możemy się spodziewać w nowej powieści?

W „Komisarzu” Kinga i Zimny ustępują miejsca Zuzannie i Wyrwie. Zuzanna to typowa córeczka tatusia. Tylko, że tym tatusiem jest jeden z najważniejszych śląskich biznesmenów. Zuza całe życie trzymana była w złotej klatce, wychuchana i oderwana od prawdziwego życia. Radosław Wyrwa to komisarz gliwickiej policji, którego mieliśmy okazję poznać w „Prokuratorze”. Otrzymuje on zlecenie rozpracowania zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się handlem ludźmi. Jego ścieżki krzyżują się z Zuzanną, której komisarz musi zapewnić ochronę. W rozwiązanie sprawy powiązanej ze śląską mafią angażują się dobrze znani z „Prokuratora” Kinga Błońska i prokurator Zimnicki. Pojawiają się także inne (lubiane i nielubiane) postaci z poprzedniej powieści autorki.

Tym razem narracja prowadzona jest przez Zuzannę i Wyrwę. Bardzo lubiłam poznawać punkt widzenia Kingi i Zimnego w „Prokuratorze”, ale cieszę się, że autorka odsunęła te postacie na drugi plan. Ciągnięcie ich wątku miłosnego zakrawałoby na telenowelę. Myślę, że rozwiązanie zastosowane przez Paulinę to dobry kompromis. Lubiana para została, ale pierwsze skrzypce grają zupełnie nowe osoby.

Akcja w nowej powieści Pauliny Świst nie zwalnia tempa. Co do wątków miłosnych i erotycznych, to muszę stwierdzić, że w „Prokuratorze” było goręcej. Zuzanna dopiero odkrywa czego tak naprawdę chce od życia, jest nieco nieporadna i trochę mdła. Nie budzi takiej sympatii jak Kinga, główna bohaterka Prokuratora. Namiętnych scen nie ma wiele, a jeżeli już są, to nie jest to już „ostry seks i ostra jazda” jak szumnie głosi opis na okładce. Nie mówię, że to źle. Przynajmniej odrzucamy porównania do „50 twarzy Greya”. Mam wrażenie, że tym razem autorka większą uwagę zwraca na wątki kryminalne, prowadzona sprawa zajmuje zasłużoną ilość miejsca w fabule. Jeśli miałabym porównać wątki kryminalne, to Komisarz wygrałby z Prokuratorem. Prowadzona sprawa jest dużo bardziej złożona i ciekawa. Wątki poboczne z obu części przeplatają się i zazębiają odkrywając przed czytelnikiem kolejne fakty. Przestępcza i mafijna śląska rzeczywistość wykreowana przez autorkę już niedługo nie będzie kryła przed nami żadnych tajemnic. A może to dopiero wierzchołek góry lodowej? Tak czy owak, może to stanowić dobrą podstawę dla kolejnych części!

Świat stworzony przez Paulinę Świst w jej powieściach zaczyna mi się podobać. Nie żebym lubiła mafijnych gangsterów i szemrane interesy, ale to nie jest po prostu tropiony złoczyńca, ale cały system naczyń połączonych, który chętnie będę rozpracowywała razem z (być może nowymi) bohaterami w kolejnych częściach, które mam nadzieję powstaną.


Jedno się nie zmieniło w stosunku do „Prokuratora” - zabierając się za „Komisarza” spodziewajcie się wciągającej lektury, którą trudno będzie odłożyć na półkę nieprzeczytaną. Szybka i trzymająca w ciągłym napięciu akcja sprawia, że nawet się nie obejrzycie, a dotrzecie do zaskakującego zakończenia, jakie przygotowała dla nas autorka.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger