08 maja

Recenzja: Śmierć samobójcy. Zakopiańska powieść kryminalna - Mariusz Koperski


Na książkę Śmierć samobójcy Mariusza Koperskiego ze znamiennym podtytułem Zakopiańska powieść kryminalna trafiłam przypadkiem kilka miesięcy temu w sieci. Dość dziwne wydało mi się, że debiutancka (i zdaje się jedyna) powieść Pana Koperskiego wydana pod koniec 2015 roku jest zupełnie nikomu nieznana. Postanowiłam dać szansę tej książce, choć zwykle nie sięgam po takie czytelnicze zagwozdki, ale czy było warto?

Śmierć samobójcy to klasyczny kryminał, którego akcja toczy się w Zakopanem. Gdy ginie dziennikarz Jan Rylski, (prawie) wszystko wskazuje na samobójstwo. Szybko jednak okazuje się, że śmierć dziennikarza stanowi zagadkę, którą trzeba rozwiązać. W sprawę angażuje się zakopiański komisarz wraz z tajemniczym pułkownikiem z Warszawy. Prowadzone śledztwo wciąga i intryguje. Nie jest to może skomplikowana konstrukcja, rozwiązanie sprawy nie zwala z nóg, nie ma też zbyt wielu opcji typowania winnego podczas czytania powieści, ale można miło spędzić czas oddając się lekturze.

Sprawę prowadzi komisarz Tomasz Karpiel (czy można znaleźć bardziej zakopiańskie nazwisko?!), a akcja toczy się w Zakopanem. Podczas przesłuchiwania świadków mamy trochę podhalańskiej gwary i namiastkę góralskiej mentalności (w śladowych ilościach). Gdzieś w międzyczasie zaczyna wiać halny, a bohaterowie przemieszczają się pomiędzy kilkoma zakopiańskimi ulicami. I to by było na tyle związku z zakopiańską powieścią kryminalną. Zabrakło tam tego, co w Zakopanem najlepsze – Tatr, górskich szlaków i głębszego przyjrzenia się „góralskości” górali.

Śmierć samobójcy nie jest to wybitne dzieło polskiej literatury. Jako kryminał daje radę, ale czuję niedosyt jeśli chodzi o określenie go mianem zakopiańskiej powieści, bo tego Zakopanego było tam po prostu za mało. Mimo, że zadbałam o odpowiednie okoliczności czytania tej powieści – zabrałam ją na urlop w Tatry, to po prostu nie zaiskrzyło. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam poczucia, że zmarnowałam czas czytając tę książkę, bo to nie jest słaby kryminał. Śmierć samobójcy to niezły kryminał, ale ja oczekiwałam od niego czegoś więcej. Zwykle motyw Tatr lub gór sprawia, że nieco zawyżam ocenę książki, bo nawet jeśli w fabule są niedociągnięcia, to tatrzański klimat rekompensuje mi to i i tak jestem szczęśliwym odbiorcą. Tutaj niestety tak się nie zadziało.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger