22 maja

Recenzja: Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica? - Kuba Wojtaszczyk


O wojnie powstało już wiele książek. Każda z nich nasycona jest wybuchami, prześladowaniem, walkami, kolejnymi wybuchami, wojskiem i społeczeństwem walczącym o wolność i ideały. Wojna przychodzi, zaskakuje i zbiera swoje żniwo. Co dzieje się później? Wybawienie, wyzwolenie i salwy zwycięstwa. A potem? Szczęśliwi obywatele cieszą się wolnością i co? Żyją długo i szczęśliwie? Jak wrócić do normalnego życia dźwigając piętno wojny?

„Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” to obraz powojennej Polski, ale nie wyją w niej salwy zwycięstwa, mało tam radości i szczęścia. Mamy rok 1945 i cyrk wędrowny i chaos związany z budowaniem nowego państwa. Tajemniczy Właściciel zarządza przedziwną grupą powojennych rozbitków. Spotkamy w nim m.in. ukrywającego się nazistę; byłego więźnia obozu koncentracyjnego; Żyda, który ukrywany całą wojnę przez Baronową staje się ciekawym eksponatem – „Ostatnim Żydem w Polsce”; mamy też Felę, która z wojny wyszła obronną ręką ukrywając się z rodzicami w lepiance, aby w dniach wyzwolenia stać się nagle sierotą, ofiarą brutalnego gwałtu i ślepą. Trupa artystów wędruje po niebycie, po kraju którego nie ma.

Brzmi dosyć intrygująco prawda? Wyłaniający się z najnowszej powieści Kuby Wojtaszczyka obraz Polski jest brutalny, nieprzyjemny i najzwyczajniej brzydki. To nie jest lektura, której czytanie sprawia przyjemność. Nie budzi zachwytu, nie intryguje, a nawet nie wciąga. Ale porusza ważne i niepopularne w literaturze problemy. Gromadka powojennych rozbitków, o których nikt nie pamięta (jak o psach z Titanica), i którzy żyją w chwilowym zawieszeniu. Nie mają gdzie się podziać, nie wiedzą co dalej. Trudno im jest odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości.

O „Dlaczego nikt nie wspomina psów z Titanica?” można powiedzieć przede wszystkim, że jest oryginalna i niebanalna. Pomysł na przerysowany i tragikomiczny obraz powojennej Polski, a do tego wielość metafor to coś, czego dotychczas w literaturze polskiej nie zaznałam. Fabuła nieszczególnie jednak wciąga, akcja nie posuwa się do przodu. Choć literatura wojenna od jakiegoś czasu staje mi się coraz bliższa, to styl narracji, bogactwo metafor i odczuwalny chaos w konstrukcji sprawiły, że powieść, choć momentami szokująca, nieco mnie znudziła. Największą wartością książki okazał się być obraz powojennej rzeczywistości. Aż chce się krzyknąć: Polska w ruinie!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger