24 stycznia

Cisza białego miasta - Eva García Sáenz de Urturi


Porzućmy na chwilę tę naszą szaro-burą zimę, ten smog i mroźne powietrze. Przenieśmy się do słonecznej Vitorii, stolicy kraju Basków w północnej części Hiszpanii. Oczywiście, jeżeli tylko nie obchodziliście ostatnio 20, 25, 30 urodzin lub jakichkolwiek, które są wielokrotnością liczby 5, bo to podstawowy klucz, według którego ofiary wybiera seryjny morderca. Gotowi na tę emocjonującą podróż?

Jesteśmy w pięknej Vitorii, jest środek lata. Skazany 20 lat temu za serię morderstw Tasio ma wkrótce po raz pierwszy opuścić mury więzienia na przepustkę. Problem w tym, że na krótko przed tym, w mieście dochodzi do kolejnych zbrodni. Jak mógł ich dokonać skazaniec, skoro przebywał wówczas w więzieniu? A może skazano niewłaściwego człowieka? Za sprawę zabiera się śledczy, specjalista w profilowaniu kryminalnym, nasz narrator i główny bohater Unai López de Ayala. Zrobi wszystko, aby zapobiec kolejnym zbrodniom. I choć nie zawsze błyskał intelektem i jak na znawcę ludzkich umysłów zdarzało mu się być nieco ciamajdowatym, to autorka sprawiła, że temu hiszpańskiemu policjantowi udało się wzbudzić moją sympatię. Chciałabym tylko powiedzieć, że z moją pomocą zdecydowanie szybciej rozwikłałby tę sprawę. Bo przecież nieraz mówiłam mu: idź tym tropem chłopie, nie zapala ci się czerwona lampka tu i tam? Sprawdź to! Ale on wiedział swoje i nieco błądził.

Nie bez przyczyny na początku wspomniałam, że „Cisza białego miasta” to emocjonująca podróż. Autorka bardzo dokładnie opisuje swoje rodzinne miasto, Vitorię oraz jej okolice. Każde zdarzenie, do którego dochodzi na kartach powieści toczy się w konkretnym miejscu, a my z łatwością możemy to sobie wyobrazić. Czytając, początkowo śmiałam się, że ta książka to trochę przewodnik turystyczny po kraju Basków, ale to naprawdę duży plus dla tej książki. Autorka osadziła akcję w mieście dobrze jej znanym. Prowadzi pościg wąskimi, klimatycznymi uliczkami miasta, przedstawia nam najważniejsze zabytki architektury, wtrąca co nieco z historii miasta. A wszystko to robi z takim wyczuciem, że nie są to opisy przyrody jak u Elizy Orzeszkowej w „Nad Niemnem” ;-) Bardziej trafne będzie tu porównanie sposobu, w jaki Remigiusz Mróz opisywał Opole w „Behawioryście” (tu najłatwiej mi dostrzec analogię, ponieważ jest to nasze rodzinne miasto, które znamy jak własną kieszeń). Vitoria stanowi idealne tło, dla tajemniczych zdarzeń. I choć książka jest bardzo współczesna, mamy twittera, wszechobecne smartfony fotografujące co się da, czy najnowsze nowinki technologiczne, to jednak miałam wrażenie, że zdarzenia z tych klimatycznych uliczek Vitorii (nawet teraz, gdy to piszę, mam je przed oczami) miały miejsce w dalekiej przeszłości. Być może dlatego, że akcja nawiązuje do świąt typowych dla kultury i tradycji baskijskiej, a być może sprawia to magia tego miasta.

Pomijając walory estetyczne ułatwiające teleportację do świata wykreowanego przez autorkę, musicie wiedzieć, że przede wszystkim „Cisza białego miasta” to trzymający w napięciu thriller. Co prawda niejednokrotnie miałam poczucie, że już rozwikłałam zagadkę, że wiem już wszystko, ale oczywiście autorka tylko sobie z nami pogrywała, myliła tropy, przerzucała podejrzenia na kogoś innego, żeby w końcu dojść do momentu kulminacyjnego, w którym… żartowałam, oczywiście, że nie zdradzę zakończenia :-)

Jeszcze tylko wspomnę, że to dopiero pierwsza część Trylogii białego miasta, która podobno pełna jest mrocznych rodzinnych tajemnic, baskijskiej kultury i tradycji. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger