13 stycznia

Podpalacz – Wojciech Chmielarz




Kiedyś spontanicznie sięgnęłam po „Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza... i przepadłam. To była jedna z najlepszych książek przeczytanych w ubiegłym (2018) roku. Wtedy usłyszałam, że autor ten ma na swoim koncie całkiem przyjemną serię o charyzmatycznym komisarzu, niejakim Jakubie Mortce. Moim pierwszym skojarzeniem był komisarz Forst – barwny i niesforny bohater stworzony przez Remigiusza Mroza. Trudno mi zatem nie porównywać tych dwóch postaci i serii. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że Mortka wygrywa z Forstem.

Podpalacz” to pierwsza część serii o komisarzu Mortce. Przenieśmy się na chwilę do mroźnej, ośnieżonej Warszawy. Policja otrzymuje zgłoszenie, że w spalonym domu znaleziono ciało. Wkrótce okazuje się, że mamy do czynienia z seryjnym podpalaczem, który grasuje w stolicy i dokonuje kolejnych przestępstw. Komisarz Jakub Mortka zmagający się właśnie z własnymi problemami osobistymi (rozwód, problemy finansowe i mieszkaniowe) musi się zmierzyć z serią podpaleń. Jak odkryć kto za tym wszystkim stoi, jeśli głównym problemem jest znalezienie jakiegokolwiek motywu działania?

Niby „Podpalacz” to po prostu dobry kryminał policyjny. W rzeczywistości jednak należą się wielkie wyrazy uznania dla autora za to, jak dobrze udało mu się stworzyć realistyczny obraz stołecznej policji. W końcu trafiłam na literackiego polskiego komisarza, który ma swój kodeks etyczny, stara się postępować zgodnie z zasadami (z naciskiem na stara się, nie mówię, że zawsze się udaje) i musi walczyć z wszechobecną urzędniczą machiną. Ot, po prostu poczciwy i sprawiedliwy glina, ambitny, choć trochę nieporadny życiowo. W prowadzone sprawy angażuje się całym sobą, na tyle mocno że cierpi na tym jego życie prywatne. Jak każdy człowiek ma swoje wady i zalety, co sprawia, że jest jakiś taki bardziej ludzki, realny. O wiele łatwiej jest mi uwierzyć w jego istnienie niż w to, że gdzieś po świecie kręci się zakopiański komisarz Forst.

Zagadka będąca głównym elementem fabuły jest dość zgrabna i co ważne, nie przekombinowana (tak, porównuję to z komisarzem Forstem spod pióra Mroza). Historia polowania na podpalacza wciąga. Co rusz mamy zwroty akcji, które rzucają nowe światło na prowadzoną sprawę. Co ważne, autorowi udaje się zaskoczyć czytelnika proponując nieszablonowe zakończenie. Całość opowiedziana jest przystępnym językiem. Kilka razy na moich ustach gościł uśmiech w reakcji na błyskotliwe dialogi i pewien ciekawy nurt muzyczny, który odgrywa niemałą rolę w całej tej historii ;-)

Tak jak na wstępie wspomniałam, „Podpalacz” to pierwszy tom serii. Ja jestem już po lekturze kolejnej części, czyli „Farmy lalek”. Ale o tej pozycji może opowiem innym razem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger