05 sierpnia

Jak mogłaś – Heidi Perks



Przyjaciółka by mi tego nie zrobiła!” to jedno z haseł promujących powieść „Jak mogłaś”, ale też główna myśl, jaka przychodzi mi na myśl, gdy wspominam niedawną lekturę. „Jak mogłaś” to nie tylko thriller psychologiczny, w którym mamy do czynienia z zaginięciem dziecka, ale także opowieść o przyjaźni, trudnej i wystawionej na wielką próbę.

Charlotte i Harriet są przyjaciółkami trochę z przypadku. Nie mają długiej wspólnej przeszłości, ot poznają się, znajdują wspólny język i tak się jakoś układają ich relacje, że coraz bardziej sobie ufają. Kiedy Charlotte po raz pierwszy opiekuje się córeczką przyjaciółki, zabiera ją wraz ze swoimi dziećmi na szkolny festyn. Co złego może się zdarzyć na szkolnym festynie? Ano może się zdarzyć wszystko, na przykład to, że dziewczynka zniknie bez śladu.

Autorka miała dość ciekawy pomysł na fabułę. Powieść czytałam z dużym zainteresowaniem, szybko przewracając kolejne strony, aby w końcu odkryć tajemnicę: co się stało z dzieckiem i kto za tym wszystkim stoi. Lektura wiele razy skłaniała do refleksji, co ja bym zrobiła na miejscu bohaterek. Biorąc na siebie odpowiedzialność opieki nad dzieckiem pilnujesz go jak oka w głowie, z drugiej strony… czy temu co się zdarzyło można było jakoś zapobiec? Czytając, zastanawiałam się również nad tym, czy to aby na pewno jest przyjaźń. Wiecie, mam wrażenie, że obecnie to słowo jest trochę nadużywane. Pomiędzy Charlotte i Harriet było tyle sekretów, tajemnic i niedomówień, że trochę trudno mi to postrzegać jako prawdziwą przyjaźń. Czy jednak stając w obliczu próby, sprostają jej? I czy przyjaźń przetrwa tę ciężką próbę? Tego dowiecie się czytając „Jak mogłaś”.

Historia poszukiwań trzyma w napięciu zdecydowanie bardziej niż niedawno opisywany przeze mnie „Rok we mgle”. Niestety jednak „Jak mogłaś” jest według mnie bardzo przewidywalna, właściwie rozwiązanie „zagadki” otrzymujemy na tacy już w połowie książki, co jak na thriller (przyznajcie sami) jest zdecydowanie zbyt wczesne. Postacie przyjaciółek są wykreowane dość przeciętnie. Roztrzepana Charlotte i tajemnicza Harriet ani nie zbudziły mojej sympatii, ani też specjalnie mnie nie denerwowały. Jak na thriller psychologiczny, do którego zalicza się tę książkę ich portrety psychologiczne mogłyby być nieco mocniej zaakcentowane. Choć, nie chcąc zdradzać Wam zbyt wiele z fabuły, przyznam, że psychika jednej z przyjaciółek może budzić skrajne emocje.

Nie twierdzę, że „Jak mogłaś” to zła książka, ale na tle czytanych choćby tylko w tym roku thrillerów, wydaje się być dość przeciętna. Ewidentnie zabrakło w niej efektu „wow”. Niezbyt fajnie czyta się thriller, którego zakończenie w żaden sposób nie zaskakuje. Kiedy w thrillerze czytasz epilog (czy tam „Rok później”, „100 lat później” itp.) to spodziewasz się, że w ziemię uderzy jakiś meteoryt. Coś się wydarzy, coś mocnego i nieoczekiwanego, tymczasem w tej książce tego czegoś ewidentnie zabrakło. Historia po prostu się skończyła. I tyle.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Uwaga czytam , Blogger